- Jestem sam, bo piję
- Gorące uczucia do nowej waluty
- Ciapkowo - z miłości do zwierząt
- You know you love me
- Granie muzyki, sposobem na życie.
- 10 piosenek, po których masz ochotę...
- All That Jazz
- Barcelona
Gorące uczucia do nowej waluty
Ostatnio coraz głośniej mówi się o rychłym przystąpieniu Polski do strefy Euro. Jednocześnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości domagają się rozpisania w tej sprawie ogólnokrajowego referendum. Rząd tej inicjatywie mówi NIE! Bardzo prawdopodobne, że jednak będzie musiał zgodzić się na powszechne glosowanie w tej sprawie. Polityka miłości Donalda Tuska nie doprowadziła do kompromisu, a opozycja uczucia żywi gorące, ale raczej negatywne i nieskore do bliskich kontaktów.
Prawo i Sprawiedliwość od dawna odnosi się sceptycznie do Euro. Głównym argumentem tej partii jest obawa przed wzrostem cen. Zwraca ona uwagę, że Włosi i Niemcy dość boleśnie odczuli skutki wprowadzenia w ich kraju wspólnej waluty. Akceptując Euro, Polska będzie zmuszona do rezygnacji z suwerennej polityki monetarnej. PiS jest gotowy zgodzić się na wprowadzenie Euro, jeżeli większość Polaków opowie się za tym w referendum. Uważa, że jest to decyzja na tyle istotna dla naszego kraju, że społeczeństwo powinno wypowiedzieć się w głosowaniu powszechnym.
Dlaczego Platforma nie chce referendum?
Wszystkie kluby parlamentarne obecnej kadencji sejmu, opróc
z PiS, opowiadają się za jak najszybszym wejściem Polski do strefy Euro. Stanisław Żelichowski, przewodniczący koalicyjnego PSL, potwierdził że jego klub opowiada się za przyjęciem przez Polskę wspólnej waluty w 2012 roku-Łatwiej będzie pokonać trudności, jeżeli będziemy mieli wspólną walutę. Prominentny poseł opozycyjnego Klubu Lewica Grzegorz Napieralski nie poparł pomysłu PiS- Wykluczyliśmy absolutnie referendum jako tę formę, która zepsuje klimat, podzieli politycznie scenę, a przede wszystkim będzie rozgrywana dla własnych celów politycznych, a nie dla dobra wspólnego.(Wirtualna Polska Biznes 17. 12. 2008 ) (Wirtualna Polska, Biznes 8. 12. 2008).
Polacy, wyrażając poparcie dla Unii w referendum akcesyjnym w 2003 roku, jednocześnie zgodzili się na przyjęcie w przyszłości wspólnej waluty. Nie jest też jasne, jakie pytanie zadać Polakom. Musiałaby w nim zostać podana konkretna data, a dzisiaj termin 2012, ze względu na kryzys ekonomiczny, wydaje się mało realny. Decyzja o tym, kiedy przyjąć Euro, powinna zostać podjęta przez polityków i ekonomistów, a i dla nich może to okazać się bardzo trudne zadanie.
Ekonomiści o Euro
Prof. Leszek Balcerowicz, były prezes NBP, jest entuzjastą zamiany złotego na Euro. Uważa, że w dobie kryzysu Euro to atrakcyjna waluta- Członkostwo w strefie euro jest teraz bardziej atrakcyjne niż przed kryzysem, ale przystąpienie stało się bardziej skomplikowane niż wcześniej, zwłaszcza dla krajów o płynnym kursie, jak Polska". (PAP dla Onet.pl Biznes 17.02 2009)
Prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów stwierdził- Trudno nie cieszyć się z decyzji rządu i Rady Polityki Pieniężnej o wejściu na ścieżkę, która za trzy lata może doprowadzić Polskę do strefy euro. Dawno już namawiałem, by ten cel stał się priorytetem programu gospodarczego rządu PO-PSL (Dziennik 19. 09. 2008)
Dlaczego Platforma będzie musiała zgodzić na referendum
Aby wprowadzić w Polsce europejską walutę wymagana jest zmiana konstytucji. Dotyczy to artykułu mówiącego o tym, że politykę monetarną w naszym kraju prowadzi Narodowy Bank Polski. Po wejściu do strefy Euro to zadanie przejmie Europejski Bank Centralny. Żeby zmienić zapis potrzeba większości 3/5 głosów. Obecnie rząd takową nie dysponuje. Tylko przy pomocy PiS można zmianę przeforsować. Prawo i Sprawiedliwość z kolei uzależnia swoją zgodę na zmianę Konstytucji od zgody społeczeństwa w referendum.
Ostatnio pojawiła się też koncepcja, że do ERM2 (tak zwanej poczekalni przed Euro) możemy wejść bez zmiany Konstytucji, a wymaganych w niej korekt dokonać w ostatnim momencie, tuż przed samym przyjęciem wspólnej waluty, już w nowej kadencji Sejmu.
Jak zmienić konstytucję bez referendum?
Albo PiS da się przekonać, albo Platforma będzie czekać do następnych wyborów, licząc na to, że zdobędzie wymaganą dla zmiany Konstytucji większość. Byłoby to jednak niezwykle ryzykowne. Obie strony musiałyby pójść na ustępstwo - PiS zrezygnować z idei referendum, a rząd przesunąć datę wejścia do strefy Euro. Wyjście z sytuacji może stać się przedmiotem targów politycznych lub aktem PiSowej miłości z rozsądku do waluty zjednoczonej europy.




