- Jestem sam, bo piję
- Gorące uczucia do nowej waluty
- Ciapkowo - z miłości do zwierząt
- You know you love me
- Granie muzyki, sposobem na życie.
- 10 piosenek, po których masz ochotę...
- All That Jazz
- Barcelona
All That Jazz
Blues Club, Bohema, Charlie, Jazz Scena Cafe, to tylko niektóre miejsca gdzie gdyńscy miłośnicy jazzu mogą się odnaleźć. Warto zobaczyć, co w nich słychać, bo mieszanka miłości do muzyki i niezwykłych miejsc jest tu oszałamiająca.
W zgiełku miasta, pod osłoną nocy, w bocznych ulicach cicho słychać brzdąkanie kontrabasu, gitary basowej, uderzenia perkusji i zmysłowy dźwięk saksofonu. Tak rozpoczynają się jam session w gdyńskich klubach. Darmowy wstęp zachęca mieszkańców do przyjścia i posłuchania jednego z najlepszych gatunków muzyki na świecie.
Jeszcze kilka lat temu gdyńskich klubów grających jazz było niewiele. Głównym ośrodkiem, w którym występowali najlepsi lokalni jazzmani, był sąsiedni Gdańsk. Dzisiaj miejsc jest około dziesięciu, łącznie z kościołem oo. Franciszkanów na Wzgórzu św. Maksymiliana i corocznie organizowanych tam Jazzowych Zaduszkach.
Muzyka zachęca do rozmowy
Jazz to na tyle elastyczny gatunek muzyki, że słuchacze siedzący przy stolikach, mogą swobodnie rozmawiać i wymieniać opinie. Każdy, niezależnie od wieku, może przyjść, zamówić swojego ulubionego drinka i odprężyć się przy dźwiękach muzyki. Gdyńskie kluby różnią się od siebie przede wszystkim wyglądem i atmosferą. Blues Club to miejsce gdzie, w dużej mierze, klienci decydują jakiej muzyki chcą słuchać, wybierając z bogatej dyskografii wiszącej na ścianie klubu. Większość klientów to stali bywalcy, dla których Blues to drugi dom.
Bohema w Centrum Gemini to pół restauracja, której częstymi gośćmi są widzowie Silver Screen. Łatwo do niej dotrzeć, jednak problem z wolnym stolikiem pojawia się, kiedy organizowane są koncerty.
Charlie, znajduje się przy Alei Topolowej. Tam jam session odbywa się w każdy wtorek. Miejsce utrzymane jest w konwencji innych klubów rozciągających się przy Riwierze.
Światowa czołówka
Kluby Pokład i Ucho, przygotowane są na większą liczbę melomanów. To w nich odbywają się koncerty najbardziej znanych jazzmanów z całego świata. W zeszłym roku w Pokładzie występował Chriss Botti, jeden z najlepszych trębaczy jazzowych świata.
W Uchu istnieje najstarsza scena jazzowa, jej początki sięgają 1991 roku. Tutaj odbywają się najważniejsze koncerty i imprezy, a także coroczny przegląd młodych talentów, otwierający drogę do kariery wielu muzykom.
Jazz Scena Cafe działa od kilku lat przy Teatrze Gombrowicza. Wystrojem i oświetleniem przypomina kameralne amerykańskie kluby jazzowe. W każdy poniedziałkowy wieczór muzycy powoli rozkładają i dostrajają instrumenty. W klubie jest całkiem ciemno, jedynie na scenę pada światło czerwonych i zielonych reflektorów, a goście rozsiadają się w fotelach, by zacząć tydzień od jazzu właśnie.

Nie można także zapomnieć o orgaznizowanych Gdynia Summer Jazz Days i Ladies Jazz Festival, odbywające się w Teatrze Muzycznym. W zeszłym roku zawitały takie gwiazdy jak Lizz Wright, Ive Mendes, czy Karryn Allison.
Wielu z imprez nie byłoby w ogóle, gdyby nie saksofonista Przemysław Dyakowski. Urodzony w Krakowie, dziś mieszkający w Gdyni, ściśle z nią związany. To on zainicjował koncerty poświęcone pamięci muzyków, którzy odeszli ostatniego roku, czyli „Jazzowe Zaduszki”. Dyakowski, gromadząc wokół siebie najlepszych lokalnych muzyków, stworzył unikalną szkołę trójmiejskiego grania. Jej przedstawicielami są Maciej Sikała, Wojtek Staroniewicz, Irek Wojtczak. Ich talent i innowacyjność grania znana jest fanom jazzu w całej Polsce. Miłość do muzyki i miasta stworzyła intrygującą mieszankę, która przyciąga do Gdyni młodych twórców i rzesze melomanów.
Wszystkie zdjęcia autorstwa Doroty Patzer




